Zdolność kredytowa to liczba, która decyduje o tym, czy w ogóle usiądziemy do rozmowy o kredycie, czy zostaniemy grzecznie odprawieni z kwitkiem. Dobra wiadomość jest taka, że to nie wyrok na całe życie. Kilka konkretnych działań w ciągu 90 dni potrafi realnie zwiększyć kwotę, jaką jesteśmy w stanie pożyczyć. Sprawdźmy, co warto zrobić.
Miesiąc pierwszy: porządki w BIK-u
Zacznijmy od podstaw – bank sprawdzi naszą historię w Biurze Informacji Kredytowej, zanim jeszcze zada pytanie o wysokość zarobków. To tam widnieją wszystkie nasze zobowiązania, terminowość spłat i… rzeczy, o których dawno zapomnieliśmy.
Bardzo częstym problemem są nieaktywne karty kredytowe i niewykorzystane limity w rachunkach. Nawet jeśli z nich nie korzystamy, bank traktuje je tak, jakbyśmy mogli wykorzystać cały limit w każdej chwili, co obniża naszą zdolność. Zamknięcie takich produktów to jeden z najszybszych sposobów na poprawę wyniku.
UMÓW SIĘ NA SPOTKANIE Z POŚREDNIKIEM KREDYTOWYM
W pierwszym miesiącu warto:
- pobrać raport BIK i sprawdzić, czy wszystkie dane się zgadzają,
- zamknąć nieużywane karty kredytowe i limity w koncie,
- uregulować drobne zaległości, nawet te kilkudniowe,
- unikać nowych zapytań kredytowych „na wszelki wypadek”.
Miesiąc drugi: redukcja zobowiązań
Kolejny etap to spojrzenie na to, co realnie obciąża nasz miesięczny budżet. Bank liczy zdolność, odejmując od dochodu wszystkie raty, limity i alimenty – im mniej takich pozycji, tym więcej zostaje „miejsca” na ratę kredytu hipotecznego.
Tutaj z pomocą przychodzi kredyt konsolidacyjny, który potrafi zamienić kilka drobnych rat w jedną, niższą. To trochę jak zamiana kilku małych rachunków na jeden przelew – mniej pozycji do obsługi, mniejsze obciążenie na papierze. Warto też ograniczyć limit na karcie kredytowej do realnie potrzebnej kwoty i rozważyć spłatę pożyczek chwilówek, które banki oceniają szczególnie surowo.
Miesiąc trzeci: dochody i dokumenty pod lupą
Ostatni etap to zadbanie o to, jak nasz dochód wygląda „na papierze”. Osoby na umowie o pracę zwykle mają prostszą sytuację, ale warto sprawdzić, czy w umowie nie ma zapisów obniżających jej wiarygodność, na przykład krótkiego okresu zatrudnienia u obecnego pracodawcy.
Przedsiębiorcy powinni przyjrzeć się swoim rozliczeniom – niektóre formy opodatkowania są przez banki liczone mniej korzystnie niż inne, a wybór odpowiedniej formy z odpowiednim wyprzedzeniem potrafi zrobić różnicę w ostatecznej kwocie zdolności.
Dlaczego warto zrobić to z przewodnikiem
Wszystkie te działania da się przeprowadzić samodzielnie, ale łatwo o pułapkę – na przykład zamknięcie karty tuż przed złożeniem wniosku, co bank odczyta jako świeżą zmianę w historii, a nie jako plus. Specjalista kredytowy wie, które kroki warto wykonać najpierw, a które lepiej odłożyć na później, i pomaga tak poukładać cały proces, by po trzech miesiącach zdolność była faktycznie wyższa, a nie tylko inaczej wyglądała na papierze. Co ważne – taka konsultacja nic nie kosztuje, bo wynagrodzenie pośrednika pokrywa bank.